Chyba Sylvester Stallone :)Kinowe plakaty ręcznie malowane na starych workach po mące to fenomen, który można zobaczyć podobno tylko na ulicach Ghany. Zachwycony zajawką wystawy, na której zobaczyłem znane z amerykańskich filmów akcji motywy w najbardziej pokręconych interpretacjach i aranżacjach, postanowiłem przy okazji odwiedzić wystawę w muzeum sztuki współczesnej Erarta i sprawdzić, jak (i dlaczego!) robi się to w Afryce.

Zjawisko ręcznie malowanego kinowego plakatu zaczęło się w Ghanie rozprzestrzeniać na początku lat 90-ych XX wieku, wraz z dostępem do kaset VHS, które dawały Afrykańczykom możliwość zaznajomienia się z dokonaniami zachodniej kinematografii. Objazdowe kina podczas tournée po wioskach, organizowały pokazy, na które zapraszały plakaty z grafikami kopiowanymi przez miejscowych malarzy wprost z okładek kaset video. Ci często dorzucali od siebie różne dodatkowe elementy wedle swojego uznania – groteskowe potwory, krew, odcięte głowy i kończyny podobno przyciągały większość ilość widzów, więc stosowano je często i gęsto.

Wszystkie znajdujące się na wystawie plakaty pochodzą z kolekcji niemieckiego profesora Wolfganga Petera Steblera – historyka sztuki i kolekcjonera, który przez ostatnie 30 lat zjeździł ponad 20 afrykańskich krajów poszukując plakatów, szyldów i reklam. Plakaty znajdujące się na wystawie są tym bardziej ciekawe, że z reguły kończyły one swój żywot na śmietnikach, a nie w kolekcjach - podróżowanie z obwoźnymi kinami i uliczne bytowanie zdecydowanie im nie służyło.

Dziś ręcznie malowany plakat prawie już nie występuje z uwagi na dostęp do nowych technologii – kto by malował obrazy, skoro można ściągnąć interesującą grafikę z internetu i wydrukować w dowolnym rozmiarze? Trwające ok. 20 lat zjawisko jest już niemalże zamkniętym rozdziałem historii sztuki -  tym bardziej warto się z nim zaznajomić!



Krzysztof




Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Ciekawostki

6.jpg

Facebook

Główny Partner

lena tour