Komunalna kuchniaPetersburg to nie tylko rosyjska stolica kultury, muzeów, opery i baletu. To również stolica „komunałek” - komunalnych mieszkań. Nigdzie w Rosji nie ma ich aż tyle i doświadczenie takiego modelu życia jest jednym z wyróżników petersburskiej romantyki. Większość komunałek znajduje się w centrum, w starych czynszowych kamienicach i zawsze był to znaczny odsetek domów w mieście. A teraz to i mój dom! Ale po kolei...

Spójrzcie na obraz radzieckiego malarza Pietrowa-Wodkina „Nowosiele”, czyli nasza „parapetówka” (1937 r.). Rzecz ma miejsce w 1922 r. Przez okno widzimy sobór św. Piotra i Pawła w Piotropawłowskiej Twierdzy, co pozwala się domyślić, że mieszkanie znajduje się na Pałacowym Nabrzeżu – tuż obok Pałacu Zimowego, w sąsiedztwie dawnych rezydencji Wielkich Książąt, być może i w jednej z nich. Poprzedni właściciel najpewniej uciekł za granicę (jeśli zdążył), pozostawiając swoje bogactwa i dzieła sztuki, a nawet klatkę z papugą, którą teraz karmi mały chłopczyk. Tak oto klasa robotnicza, kołchoźnicy, matki, żołnierze, którzy dopiero wrócili z frontu, biorą w posiadanie, co „z biedy naszej i krwi”.

"Parapetówka" na obrazie Pietrowa-Wodkina
Ale zjawisko komunałek nie jest związane, jak się powszechnie sądzi, z sowiecką epoką – jest znacznie starsze. Nasilenie zjawiska następowało w momentach związanych z problemami mieszkaniowymi, które z kolei wynikały z przybywaniem do miast wielkich mas ludzkich. Czyli właściwie od początku historii powstawania Petersburga, w czasie rewolucji przemysłowej w XIX w., po II Wojnie Światowej itp.

Co to właściwie jest?

Standardowa komunałka to z reguły kilkupokojowe (choć bywają i znacznie większe!) mieszkanie w kamienicy, gdzie korytarz, kuchnia i toaleta są wspólne, a pokoje zajmują zupełnie obcy ludzie. Niektórzy, żyjąc obok siebie wiele lat, pożyczając sobie nawzajem mleko i pilnując dzieci, stają się dla siebie niemal rodziną. Dla innych komunałka to tylko przykry etap dzielenia życia z innymi, obcymi ludźmi, do którego nie chce się wracać. Pewne jest, że wspomnienia (i przyzwyczajenia) z komunalnego życia pozostają na zawsze zarówno tym pierwszym, jak i drugim. Miejscowe sławy również z rozrzewnieniem wspominający dzieciństwo lub lata studenckie spędzone w komunałce – wśród nich są Michaił Bojarski, Aleksander Rozenbaum czy Ałła Pugaczowa.

Jak żyć, Panie Sekretarzu?

Aby mieszkający razem, ale zupełnie obcy ludzie nie pozabijali się wzajemnie (historia zna, niestety, takie przypadki) przez jakieś codzienne drobnostki urastające do rangi dramatu całego domu, warunki życia w komunałkach są z reguły obwarowane różnymi wewnętrznymi zasadami. Funkcjonują w nich niewidzialne granice, których nie naruszają mieszkańcy (pozostawienie garnka z zupą na nieswoim palniku może zakończyć się przykrą karą).

Jedzenie trzyma się u siebie w pokoju. Papier toaletowy też – fani „Kiepskich” doskonale wiedzą, o co chodzi. W skrajnych przypadkach do toalety chodzi się z własną deskę klozetową i żarówką! Jest grafik utrzymywania porządku w kuchni i toalecie. Są też grafiki regulujące kwestię posługiwania się łazienką, żeby pod drzwiami nie tworzyły się kolejki. Kto się spóźni – traci swoją kolejkę i zmuszony jest czekać, aż wszyscy członkowie kolektywu spełnią swoje potrzeby w zakresie higieny.



Etnologia komunałki


Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał, że życie w komunałkach od dawna jest przedmiotem zainteresowania etnologów! Jako w pewien sposób wymuszony sposób wspólnego życia jakiejś społeczności, wytwarza wiele wewnętrznych mechanizmów wartych zbadania.

Przede wszystkim takie bytowanie może prowadzić do konfliktów na tle dostępu pewnej większej lub mniejszej ilości mieszkańców do ograniczonych zasobów – takich jak np. kran lub toaleta, czy sprawiedliwego rozdzielenia opłat za wodę i prąd. Ludzie radzili sobie z tym (i wciąż radzą) na setki sposobów! Dzwonki do drzwi mogą być osobne dla każdego pokoju, może też być jeden z dołączoną rozpiską jakim „kodem” należy wzywać każdego mieszkańca! Jeden dzwonek – Liubow Aleksandrowna, dwa dzwonki – Andriej Michajłowicz itd. W toalecie za to mogło być po kilka żarówek i kilka włączników, żeby każdy mógł używać swojej.

Idą goście! Czas na alfabet Morse'a ;)A goście w komunałce? Skąd ci biedni ludzie mieli wiedzieć, za którą żarówkę płaci ich gospodarz? Gdzie można usiąść a gdzie pod żadnym pozorem nie zostawiać kubka z herbatą? Człowiek przychodzący w gości do kogoś żyjącego w komunałce pojawia się w przestrzeni zupełnie dla siebie niezrozumiałej i bez przewodnika, który mu wszystko wytłumaczy, ani chybi wywoła jakiś konflikt albo nawet kilka. Winnym w oczach kolektywu, oczywiście będzie gospodarz.

To właśnie te tarcia i sposoby radzenia sobie z nimi, a także pojęcia wspólnego, niczyjego i nienaruszalnego „swojego” we wspólnej przestrzeni, żywo interesują antropologów kultury i socjologów.

A teraz i mnie i to nie tylko w teorii, jak do tej pory, ale w praktyce - tak się składa, że już za kilka dni przeprowadzam się do pokoju w najprawdziwszej komunałce! W końcu mieszkać w Petersburgu i nie zakosztować komunalnego życia - to trochę nie wypada ;)

Oczywiście przed wyruszeniem „w pole” spędziłem trochę czasu „w gabinecie” przygotowując się merytorycznie. Porozmawiałem ze znajomymi mający za sobą doświadczenia życia w komunałkach. Przeczesałem też youtube - oprócz materiałów wspominkowych, reportaży o komunalnych patologiach i wykładów o antropologii komunałek, obejrzałem kilka filmów instruktażowych, w których byli więźniowie zon radzą, w jaki sposób wchodzić pierwszy raz na celę i jakich błędów unikać ;) Możecie się śmiać, ale komunałka i więzienna cela mają ze sobą trochę cech wspólnych - kto uważnie czytał do tej pory już to pojął.

Zainteresowanym tematyką komunalnych mieszkań z całego serca polecam stronę Wirtualnego Muzeum Komunalnego Bytu. Strona jest efektem badań rosyjsko-amerykańskiej grupy uczonych-etnologów (jest wersja anglojęzyczna).

A ja przygotowuję się powoli do przeprowadzki. Coś mi się wydaje, że to nie jest ostatni materiał na stronie, poświęcony tej tematyce :)

Krzysztof
14.03.2019




Komentarze   

0 #1 Ewka 2019-03-14 09:29
Czy wszystkie kuchnie w komunałkach tak wyglądają ? Brrr... Strach cokolwiek zjeść
Cytować
0 #2 Krzysiek 2019-03-14 12:49
Pewnie nie wszystkie - zależy od mieszkańców.
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Ciekawostki

1.jpg

Facebook

Główny Partner

lena tour