Machina Chaosu aka Super Frog ;)Do tej pory moje doświadczenia z miejskiej jazdy rowerem zamykały się tylko na rodzinnym Szczecinie, który jako kurier rowerowy zjeździłem wzdłuż i wszerz. Miasto w sumie rozległe jak na Polskę, ale po tak wielkiej metropolii jak Piter jeździć nie miałem jeszcze przyjemności. W dodatku bywając tu zwykle na trzymiesięcznej wizie, nigdy nie brałem roweru ze sobą. Tym razem jednak przed wyjazdem spakowałem Machinę Chaosu w paczkę i wysłałem – no i mam :)

O poszukiwaniach pracy rowerowego kuriera w Petersburgu poczytaj we wpisie "Kurierka? No, nie wiem".

Gdy petersburscy teściowie dowiedzieli się, że zamierzam jeździć po mieście rowerem, najpierw przyjęli to z niedowierzaniem i pobłażaniem – ot, kolejny szalony pomysł. Pogada i mu przejdzie. Potem, gdy zobaczyli, że sprawa jest poważna a w skrzynce pocztowej pojawiło się awizo o mojej paczce z rowerem byli już tylko przerażeni. Prawda jest taka, że ogólnie w temacie roweru jako miejskiego środka transportu jest tu jeszcze wiele do zrobienia. W świadomości Rosjan rower to wciąż zabawka dla dzieci do spacerków po parku, środek transportu dla babuszek na daczy, a w mieście co najwyżej na składakach i innych budowanych z przypadkowych części „mutantach” jeżdżą gastarbeiterzy z centralnej Azji. Rower to po prostu obciach dla cywilizowanego mieszkańca miasta.

Stanowisko miejskich rowerówPetersburg, wiadomo – miasto portowe, otwarte na świat i zachodnie nowinki właściwie od zawsze, więc czemu nie rowery? Trzeba było tylko trochę poczekać. Jaskółki pierwszych zmian zacząłem zauważać kilka lat temu. Wraz z hipsterami przyszła moda na ostre koła i podejrzaną u zagranicznych miejskich rowerzystów i kurierów stylówę. Coraz częściej zacząłem widywać pojedynczych pionierów, którzy przemieszczali się po ulicach na wychuchanych dwóch kółkach wyglądając przy tym, jakby urwali się prosto z Manhattanu. Pootwierały się wylansowane sklepy z velo-częściami, warsztaty, w których złożą ci ostrzaka, organizowane są nawet nielegalne, miejskie wyścigi, czyli alleycaty, w których startuje spora ilość hardcorowych rowerzystów!

Jakiś czas temu Petersburg wprowadził system ogólnodostępnych rowerów miejskich. O ścieżkach rowerowych oczywiście nie ma jeszcze mowy i zapewne nieprędko się pojawią, a jeśli już to zapewne na obrzeżach miasta – w centrum po prostu fizycznie nie ma na nie miejsca. Tak więc rowerzyści w dużej mierze straszą pieszych jeżdżąc po chodnikach, co jest po pierwsze niewygodne a po drugie niebezpieczne, zwłaszcza w szczycie sezonu turystycznego.

Sto lat temu nie było może asfaltu, ale i szalonych kierowców!A jak się jeździ po petersburskiej ulicy ? Cóż – specyficznie. Na drodze spotkasz bowiem Rosyjskiego Kierowcę! A przepisy ruchu drogowego Rosyjski Kierowca traktuje najwyżej jako sugestię. Delikatną. Do rowerzysty nie przywykł - nie wie, że tam jesteś i musisz to mieć na uwadze. Oprócz tego Rosyjski Kierowca jeździ szybko (jeśli akurat jakimś cudem nie stoi w korku) i gwałtownie wykonuje manewry. Trochę przypomina  to ruchy muchy latającej pod żyrandolem :) Przede wszystkim Rosyjski Kierowca bardzo często zmienia pasy ruchu, jeśli tylko obok pojawia się trochę miejsca i rzadko przychodzi mu na myśl korzystać z kierunkowskazu. To największe niebezpieczeństwo dla rowerzysty – uderzenie przez samochód zmieniający pas. Lwia część rowerzystów zwyczajnie boi się więc jeździć po ulicach i wybiera zatłoczone chodniki.

Pewnego razu na ulicy przy stacji metra Gorkovskaya rzuciła mi się oczy reklama społeczna: „Czerwone światło zatrzymuje ruch – rower nie jest wyjątkiem”. Wniosek nasuwa się taki, że władze zaczęły już rowerzystów zauważać :)

Czas i mnie stać się częścią drogowego, rosyjskiego chaosu...

Krzysztof





Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Ciekawostki

1.jpg

Facebook

Główny Partner

lena tour